Wielkopolski Portal Senioralny

Siedź w domu staruchu!

Siedź w domu staruchu!
     Siedzę w stróżówce, dziś zwanej posterunkiem ochrony. Robię to dla pieniędzy, cieszy mnie ta możliwość, choć to nie jest oszałamiający zarobek. 

      Podnoszę szlaban przed samochodami wjeżdżającymi i wyjeżdżającymi z osiedlowego parkingu. Nie przed wszystkimi wszakże, tylko przed upoważnionymi. Wjechać mogą ci, którzy zapłacili, wykupując kartę parkingową. To proste, trzeba ją mieć w widocznym miejscu. Wielu mieszkańców osiedla rozumie tę potrzebę i nie sprawia im ona kłopotu. Ale dużej grupie odbiera to poczucie „komfortu”. Nie chcą umieścić karty za szybą. Nie chcą też, sięgnąć po nią i pokazać. Dlaczego? Nie wiem. Uważają zapewne, że to jakoś ich ogranicza, zmusza do niechcianego zachowania. Trudno zrozumieć taką niechęć. Ilość miejsc parkingowych jest ograniczona, więc restrykcje są zasadne. Jednak nie sposób zrozumieć tych, którzy wykupili miejsce dla swojego samochodu, ale nie chcą tego pokazać. Czy to w jakimś stopniu odbiera im powagę, znaczenie, wolność? Może takie zachowanie jest postrzegane, jako słabość, czy uległość. Może w ich opinii uznanie budzi postawa twardziela, który nic nie musi, któremu wszystko wolno? Gdy zostanie zatrzymany, zaczyna się awanturować, najpierw powołuje się na wpływy, potem przechodzi do ataku ad personam. Używa więc słów pełnych pogardy, które maja być skuteczne i bolesne? Jego zdaniem, niewątpliwie dobre będą te odnoszące się do wieku lżonego. Zwłaszcza, że napastnik jest przekonany o swojej nieprzemijalnej młodości. Wykrzykuje do mnie, biorąc rzecz w dużym skrócie, że jestem stary i przez to mniej rozumny. Kiedy jednak daję do zrozumienia, że lepiej będzie, gdy udam, że nie słyszę tych zaczepek, to podnosi się wtedy temperatura obraźliwości i agresji. Dowiaduję się, że zajmuję miejsce młodym, powinienem siedzieć w domu i nie przeszkadzać. Potem, że chcę się podlizać przełożonym, bo to jest cecha „nowych” pracowników, zwłaszcza tych starych. Później kilka innych zwrotów powszechnie uznawanych za obraźliwe i  usatysfakcjonowany mieszkaniec odjeżdża. 

     Jest coś zastanawiającego w dość powszechnej niechęci naszej społeczności, do ludzi starych. To paskudne przekonanie, że już swoje przeżyli i powinni ”namknąć się”, jak zabawnie mówią starzy Poznaniacy. No i starzy ludzie ulegają temu przekonaniu. Stąd miejsca publiczne zdominowane przez młodych, często bardzo zaborczych. Gastronomia szczególnie, zwłaszcza ta tańsza, na powietrzu. To całkowite przeciwieństwo zwyczajów społeczeństw starej Europy. Źle nam wróży na przyszłość. Brak respektu dla wiedzy, doświadczenia, odbija się na jakości życia publicznego. Tu potrzebna jest interesowna, jeśli nie wynikająca z przyzwoitości, równowaga, skoro już nas nie stać na zwykły szacunek. 

     I tak od stróżówki doszliśmy do kwestii niemalże zasadniczych, może nawet narodowych. Jedno jest pewne, nigdy nie wiemy, kto siedzi w jakiejś budce i czy nie zajmiemy kiedyś jego miejsca. Chyba lepiej pokazać kartę parkingowa i nie prowokować uszczerbku na własnym wizerunku. To takie proste. A na marginesie, tradycyjny porządek i skrupulatność, przypisywane Poznaniakom i Wielkopolanom, odeszły chyba do lamusa.

 

 

Więcej w tej kategorii: « PKP nocą Byłam we Lwowie... »

Skomentuj

Powrót na górę
um
Rops
logo powiat poznanski
logo poznań

Przedstawione treści wyrażają poglądy realizatora projektu i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Samorządu Województwa Wielkopolskiego